Parę wątpliwości wokół wolności ludzkiej woli

(treść prelekcji mianej 11 marca 2015 w Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży nr 14 na Woli)

Plakat_O_wolnej_woli

I. Dwa rodzaje wolności

Najogólniej rzecz ujmując, istnieją dwa rodzaje wolności: a) fizyczna oraz b) moralna1.

a) Wolność fizyczna oznacza brak przeszkód materialnych, dlatego mówimy: wolna droga, wolna przestrzeń, wolne krzesło. Poza tym, pod niniejszą kategorię podpadają pojęcia typu: wolność polityczna, wolność słowa czy wolność wyznania, ponieważ ich brak bywa odczuwany uciążliwie. Tutaj zaliczam także przenośne sformułowania w rodzaju: wolny jak ptak, wolny jak zwierzyna w lesie czy wolna amerykanka.

Poza tym, harujący robotnik nazwie wolnym zamożnego biznesmena, myśląc: ile bym mógł, mając tyle pieniędzy; zamożny biznesmen nazwie wolnym artystę, który przez poświęcenie dla sztuki, w minimalnym tylko stopniu troszczy się o jakość swego bytu; a artysta nazwie wolnym jakiegoś Polinezyjczyka, bo przez większość dnia wylega się on na słońcu, nie znając ludzkich ambicji. Każdemu może ciążyć coś innego, a co on będzie uważał za ograniczenie swej swobody. Tyle odnośnie wolności pierwszego rodzaju.

b) Wolność moralna oznacza, że człowieka w jego wyborach nic nigdy zupełnie nie determinuje – że, o ile jest w ł a d n y p o z n a w c z o, to zawsze od niego zależy, czy postąpić dobrze czy źle, zdradzić ukochaną czy nie, kupić zielone auto czy czerwone itd.. Innymi słowy, można pozostawać skrępowanym fizycznie – np. siedzieć w więzeniu – ale nie znosi to ani trochę wolności moralnej. To jednostka decyduje, czy popaść w apatię, spróbować ucieczki, korzystać z więziennej biblioteki, czy zrobić jeszcze coś innego.

Albo zupełnie skrajny przykład: morderca każe mi wybrać, czy ma zabić mnie, czy moją żonę. Jako istota obdarzona wolną wolą mogę nawet przełamać instynkt samozachowawczy i dla miłości zdecydować ocalić swą lubą.

Zaznaczyłem, że wolność moralna dotyczy istoty władnej poznawczo – mam na myśli to, że namysł stanowi istotny moment wyboru, a niektóre choroby, jak schizofrenia czy demencja upośledzają funkcje myślenia, podobnie lunatykowanie czy stan silnego odurzenia. Ów warunek świadomości uwzględnia się w sądownictwie.

Padło również pojęcie woli, bo właśnie ją uznaje się za organ moralnej wolności. Współczesna medycyna lokalizuje ją przede wszystkim w płacie czołowym mózgu, który to płat – jako wyjątkowo rozwinięty u człowieka – stanowić ma właściwą koronę ewolucji, odróżniającą go tak bardzo od innych zwierząt.

Postęp ewolucji, który prześledzić można od zarania filo- i ontogenezy, dochodzi do szczytu dopiero na poziomie kory czołowej, gdzie pojawiają się czynności ‚dowolne’, oparte na okrężnych procesach wewnątrzkorowych. Ich dynamicznym silnikiem jest korowo-wegetatywny odpowiednik tzw. uczuciowości intelektualizowanej, czyli intecjonalnej, tzw. woli,

pisze Tadeusz Bilikiewicz2. Przy uszkodzeniach płatu czołowego chory objawia zanik inicjatywy oraz zainteresowań, apatię, nastrój tępy i mrukliwy, a więc jego wola faktycznie okazuje się upośledzona3.

Niewątpliwie, w trakcie rewolucji człowiek niesamowicie rozwinął swoje zdolności umysłowe oraz życie psychiczne. Można odnieść wrażenie, że zwierzęta poruszają się w bardzo wąskiej sferze celów – związanych najczęściej z zaspokajaniem głodu, pragnienia czy popędu płciowego – oraz środków ich realizacji; i jako tak mocno przywiązane do instyntków uważa się je nieraz za istoty mniej wolne od nas.

Co do człowieka, spektrum jego wyborów wydaje się przepastne. Jeden zawzięcie trenuje, chcąc udoskonalić swoje ciało. Inny – przez poświęcenie dla pracy charytatywnej – zapomina niemal zupełnie o egoistycznych pobudkach. Trzeci latami zgłębia współczesne oraz starożytne języki, chcąc dotrzeć do samego początku mowy. Czwarty jest psychopatą, który czuje potrzebę zabijania ludzi w jakiś wymyślny sposób, bo okrucieństwo oraz choroby psychiczne również stanowią domenę człowieka, związane jakoś z wyższymi funkcjami mózgu.

Pytanie, czy zwiększony zakres funkcji oraz wyborów ma w ogóle coś wspólnego z wolnością? Człowiek projektuje coraz bardziej złożone, inteligentne maszyny, ale te nie stają się przez to wolnymi istotami. Po kolei jednak – cofnijmy się do początków.

II. Wolność u Homera

Jeżeli wierzyć, iż Homer, w swej „Iliadzie”, udokumentował – przynajmniej do pewnego stopnia – faktyczną mentalność zamierzchłych Greków, tedy warto zwrócić uwagę na jedną kwestię.

Obserwujemy, że bogowie ingerują w świat ludzi w ogromnym stopniu. Zeus zsyła sen na Agamemnona, zmuszając go do odnowienia walki; za sugestią Ateny Odyseusz wstrzymuje Achajów przed odpłynięciem do domu; znowuż Pallada dodaje sił Diomedesowi, aby ten przewyższył wszystkich wojowniczością; innym razem wstrzymuje go swym piorunem Zeus, za czym czytamy radę mądrego Nestora:

Nie widzisz? Zeus nam teraz odmawia zwycięstwa.

Dziś dał chwałę dla tego bohatera męstwa.

Drugi raz, kiedy zechce, i nas nią ozdobi.

Lecz przeciwko Zeusowi nic człowiek nie zrobi,

Choćby największej siły: bo on wszystkim włada4.

Przykłady można by mnożyć – u Homera żaden ważniejszy incydent nie odbywa się bez ingerencji bogów, ale czy faktycznie umniejsza się tam ludzką wolność? Z pewnością fizyczną, skoro Jowisz rzuca komuś piorun pod nogi. Co do wolności moralnej, kwestia pozostaje dwuznaczna – kiedy Zeus podsuwa swój zamysł Agamemnonowi, a Atena nakazuje Odyseuszowi, wola żadnego z bohaterów nie jest przymuszana; każdy wciąż może postąpić po swojemu. Kiedy jednak czytamy, że:

Pallada nowym ogniem Tydejdę zagrzewa,

Swoje mu w piersi męstwo i swój zapał wlewa,

By wszystkich bohaterów przeszedł rycerz śmiały,

A przez to nieśmiertelnej zyskał wieniec chwały5,

wówczas pole bitwy zaczyna przypominać grę szachów – z ludźmi jako pionkami, bogami zaś w roli graczy. Mnie to zdumiewa, bo tym samym odmawia się wojownikom sporej porcji ich zasługi. Jednocześnie wierzę, że takie myślenie mogło zapobiegać wbijaniu się człowieka w hybris = pychę, powstrzymywać go od zbytniej pewności siebie, która prowadzi często do występków.

III. Samodyscyplina greckich filozofów

Co do greckich myślicieli, najpełniej na temat wolności moralnej wypowiedział się Arystoteles, potwierdzając ją w następujących słowach: Skoro więc cel jest przedmiotem życzenia, środki zaś do celu wiodące – przedmiotem namysłu i postanowienia, to i czynności związane z owymi środkami muszą być zgodne z postanowieniem i są zależne od woli. Związane zaś z tymi środkami są czynne przejawy cnót. W naszej tedy mocy jest zarówno dzielność etyczna, jak i jej przeciwieństwo, nikczemność6.

Pozostali filozofowie rzadko w ogóle pojęcia wolności dotykali – najwyraźniej nie czuli takiej potrzeby, pozostając przekonanymi – zupełnie zdroworozsądkowo – iż człowiek zdolny jest samemu kształtować swe życie oraz charakter. A skoro, proponowali oni rozmaite metody owego rozwoju: Zenon stoik zalecał beznamiętność, pełne samoopanowanie oraz wypełnianie społecznych powinności; Epikur odwrotnie – wycofanie się ze społeczeństwa oraz umiejętne zarządzanie przyjemnościami; również Arystyp upatrywał szczęście w rozkoszy, Diogenes zaś radził nią gardzić, podobnie jak wszelkim cywilizacyjnym zbytkiem.

Ich wszystkich jednak łączy jedna cecha: potrzeba samodyscypliny, bo nawet helleńscy hedoniści narzucali swojej przyjemności poważne karby, nawet Arystyp, który nie stronił od heter oraz domów publicznych, bał się od swych doznań uzależnić. Jego stanowisko ilustruje dobrze anegdota mówiąca, jak to filozof wybrał się do domu publicznego razem ze swymi uczniami, a kiedy jeden się zaczerwienił, rzekł doń:

Wstydzić należy się nie tego, że się wchodzi, lecz tego, że wyjście sprawia trudności7.

Co do Epikura, pozwolę sobie przytoczyć fragmenty dwóch wypowiedzi dobrze ukazujące pogodny oraz wstrzemięźliwy charakter jego hedonizmu:

Prawdziwa teoria przyjemności winna odnosić wszelki wybór i wszelką odrazę do zdrowia ciała i spokojności duszy, w tym jest prawdziwy cel szczęśliwego życia. Działamy zawsze w widoku uniknięcia boleści i strachu,

oraz

Są wypadki, gdy przechodzimy ponad wielu przyjemnościami, przede wszystkim gdy wynikają z nich cierpienia, które je przewyższają; są z drugiej strony boleści, które uważamy za bardziej wartościowe niż przyjemności, przede wszystkim gdy po przewlekłych cierpieniach wynika dla nas przyjemność, która je przewyższa8.

Chcąc uogólnić zalecenia helleńskich filozofów, powiedziałbym: poprzez odmawianie sobie przyjemności, fizyczną zaprawę oraz panowanie nad impulsami, kształtuj w sobie silną wolę. Gdzieniegdzie jednak można znaleźć dodatkową sugestię, iż poprzez to wyrabianie charakteru zwiększa się jeszcze pierwotny zasób wolności. We „Wspomnieniach” Ksenofonta znajdujemy następujący fragment:

Sokrates: Powiedz mi, drogi Eutydemie, czy wolność (gr. ἐλευθερία) uważasz za wielką i wspaniałą zdobycz zarówno dla poszczególnego obywatela, jak i dla Państwa?
Eutydem: Oczywiście za największą i najwspanialszą.
Sokrates: Kto zatem jest opanowany przez żądzę i wskutek tego nie może czynić tego, co najlepsze, czy jest twoim zdaniem człowiekiem wolnym
(ἐλεύθερον)?
Eutydem: Bynajmniej!
9

, również Diogenes z beczki, jak podaje Laertios,

mówił, że prowadzi życie tak samo jak Herakles, nad wszystko przedkładając wolność10

Nie mam wątpliwości, że samodyscyplina zwiększa siłę woli, którą możemy również nazwać motywacją albo użyć medycznego terminu napędu psychoruchowego. Każdy może się o tym przekonać, uprawiając regularnie sport. Z początku męczący, z czasem przynosi coraz większą satysfakcję i zwiększa ogólną mobilizację organizmu. To samo tyczy się często obowiązków – paradoksalnie, im większej ich ilości się podejmujemy, tym lepiej potrafimy się czuć; tym coraz więcej możemy zdziałać.

Ale czy siła woli zwiększa jej wolność? Na razie wstrzymajmy się z odpowiedzią.

IV. Chrześcijańska wątpliwość

Tym, co łączy etykę chrześcijańską z etyką greckich filozofów, jest przede wszystkim rdzeń samodyscypliny. Tym zaś, co najbardziej dzieli, wydaje się stosunek do ludzkich sił. Według helleńskich myślicieli każdy człowiek może o własnych siłach osiągnąć etyczną dzielność – wypracować w sobie silną wolę. Chrześcijanin, świadomy własnej marności, a przy tym wszechpotęgi oraz wszechobecności Boga, uznaje takie podejście za wyraz pychy.

Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane11; Wiedząc jednak, że nie zdobędę [Mądrości] inaczej, tylko jeśli Bóg udzieli – a i to już było sprawą Mądrości wiedzieć, czyja jest ta łaska – udałem się do Pana i błagałem Go12. Oto przykłady tego, jak mocno Boża łaska ingeruje w nasze życie. Jak zatem pogodzić ów fakt z wolnością woli? W pismach św. Augustyna odnajdujemy na ten temat mnóstwo paradoksalnych, jeżeli nie absurdalnych wypowiedzi, np.:

Jest w nas zawsze wolna wola, lecz nie zawsze okazuje się ona dobra. […] Za to łaska Boża jest zawsze dobra i to za jej sprawą człowiekiem dobrej woli staje się ten, który wcześniej był człowiekiem złej woli13,

i podobnie,

jest rzeczą pewną, że to my chcemy, kiedy chcemy; lecz to On sprawia, iż chcemy dobra, On, o którym mówi się: ‚przygotowywana jest wola przez Pana’; o którym mówi się: ‚Krokami człowieka kieruje Bóg, i on wyznacza dla niego ścieżkę’; o którym mówi się: ‚Bóg jest tym, który działa w was i chce’14.

Widzimy ponownie, że samo Pismo Święte dostarcza konsternujących świadectw. Z jednej strony, gdyby nie wolność woli, jaki sens miałyby wszystkie biblijne nakazy oraz zakazy? Z drugiej strony, nie powinniśmy ignorować przytoczonych powyżej cytatów, a dodajmy do nich jeszcze dwa: beze Mnie nic nie możecie uczynić15 oraz Ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię16.

Oczywiście, można powiedzieć, że to święty tekst, prawdy religijne, takie, które wydają się wewnętrznie sprzeczne tylko ograniczonemu ludzkiemu rozumowi, niemniej niektórym myślicielom chrześcijańskim kwestia nie dawała spokoju.

I tak, wracając do św. Augustyna, tłumaczył on, że mamy wolną wolę, ale nieraz kieruje nią Boża łaska – w sposób bardzo subtelny. Co znaczy „subtelny”? Że Bóg podsuwa nam takie zewnętrzne zdarzenie, zdarzenia, tudzież pobudki, które wie, że pociągną nas ku dobru. Wciąż będziemy mieć wybór, czy za nim podążyć, ale Bóg zna już wcześniej rezultat naszego namysłu.

Całkiem sprytnie, lecz rzecz nie przestaje być wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli Bóg wie, iż dana pobudka na pewno skłoni nas do określonego działania, czyż nie znaczy to, że ta pobudka nas d e t e r m i n u j e?

W innym miejscu stwierdza on, że od Boga zależą dobre czyny, od nas natomiast – złe. Leżałoby zatem w naszej mocy, aby wstrzymywać się od pokusy i trwać w stanie moralnie neutralnym – za dążenia ku dobru odpowiadałby jednak Stwórca. I to, jak dotąd, jest najciekawsze rozwiązanie, jakie znalazłem u Augustyna – choć ogranicza wolność woli, nie znosi odpowiedzialności człowieka za grzech, a więc i nakazu samodyscypliny.

Podobne rozwiązanie podsuwa Prosper z Akwitanii, kiedy mówi, iż od nas zależy odstąpienie od Bożej łaski. Znaczyłoby to, że jeśli postanowimy się jej nie sprzeniewierzać, Pan już nas dalej poprowadzi.

Jak jednak wytłumaczyć następujące fragmenty Biblii: Ja zaś uczynię upartym serce faraona, tak iż nie zechce zezwolić na wyjście ludu17 lub Taki był zamiar Pana, który uczynił upartymi ich serca, tak że prowadzili wojnę z Izraelem i popadli pod klątwę bez miłosierdzia aż do wyniszczenia, jak rozkazał Pan Mojżeszowi18 czy wreszcie Wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi19?

V. Znaczenie silnej woli

Silna wola to taka, która nie daje się powodować emocjami, która pokonuje przeszkody, a nawet te przeszkody lubi; która potrafi sobie odmawiać przyjemności; która dąży wytrwale do wyznaczonych celów, niezależnie od ich wartości moralnej. Zarówno święty pustelnik, jak i okrutny tyran mogą mieć silną wolę, a nawet wola tego ostatniego może się okazać silniejsza.

Bo człowiek o przewrotnym usposobieniu, ale silnej woli, nie popuszcza swobodnie swoim żądzom. On wie, kiedy i ile może – prawdopodobnie będzie ciągle przesuwać te granice, ale umiejętnie, równoważąc zepsucie wysiłkiem fizycznym, zadanym komuś bólem, w każdym razie jakąś działalnością, w której buduje on swoją powagę i surowość; na pewno nie w gnuśności. Dlatego właśnie człowiek zły potrafi mieć szlachetne oblicze i wzbudzać potężny szacunek. Bo on dobrze swe zło kontroluje.

Czym innym jest bowiem moralny występek popełniony pod wpływem afektu czy niepokoju, czym innym taki, którego dopuszczamy się na zimno i w pełni świadomie.

Dlatego, pisze Kalwin, Arystoteles mądrze odróżnił niepowściągliwość od zuchwalstwa. Gdy rządzi niepowściągliwość, powiada, określona wiedza umysłu zostaje stłumiona przez bezładny afekt lub pasję, tak że jednostka we własnym czynie nie dostrzega zła, które rozpoznaje ogólnie i w podobnych przypadkach. Kiedy jednak ustaje niepokój, odczuwa ona natychmiast żal. Co do zuchwałości, nie gasi jej ani nie łamie poczucie grzechu, lecz przeciwnie, obstaje ona uparcie przy wybranym złu20.

Powiedziałbym więc, że im wola silniejsza, tym wolniejsza, ponieważ człowiek, który kontroluje swoje odruchy, może wreszcie naprawdę decydować, np., czy zdradzić ukochaną, czy nie; tzn. nie wybierze pod wpływem bezładnego impulsu – np. strachu przed konsekwencjami ujawnionej zdrady, tudzież pożądania, jeżeli jej impuls okaże się potężniejszy – ale wstrzyma w sobie emocje, wyciszy się i dopiero wybierze.

I skrajniejszy przykład: tylko człowiek, który kontroluje swoje odruchy, może naprawdę decydować, czy zabić kogoś, czy nie – nie powodowany impulsami, jak lękiem przed boską karą czy wyrzutami sumienia, tylko za sprawą zimnego namysłu.

Dlatego właśnie Kant oddzielał moralność od emocji – mówił, iż ten, który pomaga innym pod wpływem wrodzonej skłonności, mniej zasługuje na pochwałę niż ten, który pomaga innym, choć takiej skłonności nie posiada. Działanie pod wpływem emocji posiada niższą moralnie rangę niż działanie oparte na rozumie. I dlatego też prawdziwe dobro oraz prawdziwe zło są tak bardzo blisko – bo do obu potrzeba silnej woli.

VI. Materializm deterministyczny

Teraz jednak, aby pozostać uczciwym, trzeba nam przywołać kwestię determinizmu przyrody21. Zostawiając więc boga i Bogów, pytamy, czy to aby na pewno od nas zależy kształtowanie swej woli? Czy cokolwiek od nas zależy?

W jaki sposób jakakolwiek istota, zaprzęgnięta w nieskończony system przyczyn i skutków, gdzie każda kropla deszczu m u s i a ł a spaść właśnie w t e d y i t a m, w jaki sposób, powtarzam, miałaby się jakakolwiek istota wyłamać z tego żelaznego prawa natury? Wszak szczytem absurdu jest, aby ów ciąg koniecznych akcji i reakcji, dotarłszy do człowieka, zawieszał się na moment – uwaga! – , pozwalał się nawet modyfikować i potem dopiero wznawiał swój bieg. Byłoby to zdarzenie na kształt cudu, a ileż takich cudów w każdej milisekundzie historii! Od czegoś takiego całe spoiwo świata powinno by pęknąć; elementy powinny by się rozprzęgnąć i pogrążyć na powrót w chaosie.

Należy również spytać, co z pobudkami zwanymi również motywami? Wspomnieliśmy na początku, że życie psychiczne zwierząt oraz spektrum ich wyborów jest mocno ograniczone w stosunku do naszego. Czy to jednak czyni ich mniej wolnymi? Pies biegnący do miski z pewnością nie jest mniej wolny niż człowiek biegnący do lodówki. Poza tym, nawet mrówka przystanie nieraz i zastanowi się, jaką drogę najlepiej wybrać. Podobnie dzik, którego napotkaliśmy, głowi się, jak zareagować. Goryl poświęci swe życie, aby bronić rodzinę.

Schopenhauer przeczy, aby motyw działał na wolę z mniejszą koniecznością niż wiatr na gałąź, i to niezależnie od szczebla życia psychicznego. Jeżeli człowiek lub zwierzę zastanawia się, wówczas toczy się w nim walka sprzecznych pobudek, tak długo, aż silniejsza przeważy i zdeterminuje nasze działanie. Możemy dysponować najbardziej wysublimowanymi, prospołecznymi, wzniosłymi pobudkami, ale ich oddziaływanie nie przestaje być przez to konieczne.

Jeżeli ktoś chciałby tu bronić wolności na mocy substancji myśli, które są niematerialne i przez to nie podlegają zupełnie przyrodniczej przyczynowości, proszę pamiętać, że myśli to tylko przejawy połączeń nerwowych, ich wewnętrzna strona.

W rezultacie, nikt nie odpowiada za to, co robi ani za to, kim jest. Ktoś zostaje świętym, bo tak się potoczył ciąg przyczyn i skutków, podobnie z mordercą. Pogląd, choć zgodny z mechaniką przyrody, wydaje się absurdalny i nie do pogodzenia z praktyką życiową.

VII. Rozwiązanie kompromisowe

Co do mojego własnego stanowiska, czasem przyjmuję rozwiązanie kompromisowe między determinizmem a wolnością. Twierdzę wówczas, iż naszym rezerwuarem wolności jest samo wzmacnianie lub osłabianie swej woli, tzn. każdy z nas posiada w sobie zalążek wyjątkowej, niepowtarzalnej osobowości. Jeżeli tylko jednostka będzie ćwiczyć siłę swej woli, i nie znajduje się w wyjątkowo dławiącej sytuacji życiowej (jak np. niewolnik w antycznym Egipcie), wówczas ów potencjał rozwinie się sam, jak kwiat pod wpływem słońca. Od nas zależy sam fakt rozwinięcia tego potencjału – zdeterminowany jest zaś rezultat tego rozwoju; innymi słowy, jeżeli tkwi we mnie zalążek świętego, tedy wzmacniając ciągle swój napęd psychoruchowy, będę musiał świętym zostać, i podobnie z psychopatą. Czy ma z tym coś wspólnego Bóg, anioły, demony czy inne istoty wyższe, nie zastanawiam się nad tym.

Grecki filozof powie: tylko od ciebie zależy, jakim będziesz człowiekiem; chrześcijanin: nie sprzeniewierzaj się Bożej łasce, a Pan pokieruje cię dalej; determinista: przypominasz kamień, który rzucono i obdarzono w locie oszukańczą świadomością – wolność to iluzja; ja zaś powiem: do ciebie należy gnuśność albo automotywacja – reszta przyjdzie sama.

1Schopenhauer A., O wolności ludzkiej woli, Zielona Sowa 2004, s. 9-12.

2Bilikiewicz T., Psychiatria kliniczna, Warszawa 1969, s. 19. Interesujący dla naszej kwestii jest zresztą cały rozdział pomieszczony na s. 9 – 23.

3Ibidem, s. 354.

4Homer, „Iliada”, Księga VIII, w. 132 – 135 (przeł. F. K. Dmochowski).

5Ibidem, Księga IV, w. 1 – 4.

6Arystoteles, Etyka nikomachejska, Księga III, Rozdział 5.

7Krokiewicz Adam, Sokrates. Etyka Demokryta i hedonizm Arystypa, Aletheia 2000, s. 241.

8Epikur, Być szczęśliwym, przeł. Leopold Staff, Sfera 2004, Punkty 37 i 38.

9Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie, Księga IV, Rozdział V, Sekcje 2 – 3.

10Reale Giovanni, Historia filozofii starożytnej, Tom III, Lublin 1999, s. 47.

11Mt 19, 10-11.

12Mdr 8, 21.

13Augustyn, „O łasce i wolnej woli”, 15.31.

14Ibidem, 16.32.

15J:15, 5.

16Rz: 7, 14-15.

17Wj 4, 21.

18Joz 11, 20.

19Rz 1, 28.

20Kalwin Jan, „Istota religii chrześcijańskiej”, Księga II, Rozdział II.

21Do swoich najważniejszych lektur odnośnie determinizmu zaliczam wspomniane już O wolności ludzkiej woli Schopenhauera, a poza tym Człowiek-maszyna, którego autorem jest francuski lekarz Julien Offray de la Mettrie.

Reklamy